Piątek, 15 listopada 2019. Imieniny Amielii, Idalii, Leopolda

Niektórzy są już w grobach, a inni podążają tam chwiejnym krokiem

2019-11-08 07:00:00 (ost. akt: 2019-11-07 10:47:45)
Szkoda mi zmarłych kolegów, ale bardziej martwię się o tych, którzy żyją i nadal piją

Szkoda mi zmarłych kolegów, ale bardziej martwię się o tych, którzy żyją i nadal piją

Autor zdjęcia: Grzegorz Kwakszys

NASZA ROZMOWA|| Śmierć kolegów od kieliszka nauczyła mnie dwóch spraw: nie popisywać się wlewaniem w siebie dużych ilości alkoholu i aby nie pić "wynalazków" — mówi niepijący od lat alkoholik. Rozmawiamy dziś o tych, których wódka wpędziła do grobu.

— Porozmawiajmy o twoich kolegach, którzy nie przestali pić. Co się z nimi stało lub co się z nimi dzieje teraz?
— Staram się nie rozmawiać o innych osobach. Zrobię wyjątek, bo to co z nimi się stało lub dzieje miało i ma wpływ na mnie samego, na moje emocje, postanowienia i decyzje. Okazja jest ku temu także inna, bo mieliśmy niedawno dzień Wszystkich Świętych, a po nim Dzień Wszystkich Zmarłych Wiernych, czyli Dzień Zaduszny. Nie sposób wtedy uniknąć wspomnień także o tych, którzy zmarli w następstwie nałogowego picia. Mówiąc o nich będę jednak podawał zmienione imiona.

— Wielu twoich kolegów od kieliszka zmarło?
— Nie liczyłem, ale myślę, że to kilkadziesiąt osób. Także kobiety. Przy czym niezwykle rzadkie są przypadki śmierci bezpośrednio od alkoholu. Alkoholizm jest chorobą pierwotną. To oznacza, że ta choroba wywołuje inne dolegliwości i schorzenia. Najczęściej to one widnieją w dokumentach, w których wpisuje się przyczynę zgonu. To zawały serca, wylewy krwi do mózgu, ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa, marskość wątroby, wychłodzenie organizmu. To bezpośrednie przyczyny zgonów, ale w przypadku alkoholików ich pierwotną przyczyną jest nadużywanie alkoholu.

— Czy wśród twoich znajomych był ktoś, kto zmarł w wyniku zatrucia alkoholem?
— Pamiętam tylko dwóch takich, z którymi piłem. Jeden z nich pił w towarzystwie od rana do popołudnia. Był już mocno pijany, gdy zdobył gdzieś jeszcze pół litra wódki. Wypił ją duszkiem, "z gwinta". Chciał się popisać. Po wszystkim odszedł w kierunku domu. Było to latem. Usiadł przy budynku i w takiej pozycji następnego dnia znaleziono go martwego. Nikt się nie niepokoił o jego stan, bo Bronek nie raz gdzieś "odpoczywał". Przechodzący obok znali go i wiedzieli, że wiele razy to mu się zdarzało. Drugi ze znajomych zmarł po wypiciu alkoholu niespożywczego. Był na takim głodzie, że wypił jakiś płyn typu "borygo", zawierający alkohol metylowy. Zmarł w następstwie zatrucia nim. Na obu pogrzebach byłem, no bo to byli moim koledzy. Wtedy jeszcze piłem. Ich śmierć nauczyła mnie tylko dwóch spraw: żeby nie popisywać się wlewaniem w siebie dużych ilości alkoholu i aby nie pić "wynalazków".

— Wspominałeś o śmierci z wychłodzenia. Jak to było?
— Powiedzmy, że był to Grzegorz. Sprawa jest dość typowa. Po prostu pił zimą z kolegami w plenerze. Jego akurat wzięło najbardziej. Inni poszli do domów, a on został w tych krzakach. Następnego dnia został znaleziony martwy. Widok jego zamarzniętego ciała do przyjemnych nie należał. Wtedy już nie piłem. To był dla mnie przykład tego jak sam mogłem skończyć. Nie było rzadkością to, że piłem w plenerze, niezależnie od temperatury, także podczas siarczystego mrozu. Alkohol daje złudne wrażenie ciepła, a prowadzi tylko do jeszcze szybszego wyziębienia organizmu.

— Czy takie sytuacje nie skłaniały cię do wcześniejszego zaprzestania picia?
— Absolutnie nie. Już mówiłem, jakie wnioski wyciągałem. Uważaj na to, uważaj na tamto, ale nie przestawaj pić.
Czyjaś śmierć związana z alkoholem nie jest dla alkoholika przestrogą, bo jest "czyjaś". Czynny alkoholik porówna się zawsze z tym zmarłym i usprawiedliwi się, że on jeszcze tak nisko nie upadł. "Ja jeszcze nie piłem , a zatem jestem lepszy; jeszcze tak strasznie nie piję".

Alkoholicy są doskonali w znajdowaniu usprawiedliwień dla swojego picia. Przecież moi koledzy ginęli w wypadkach drogowych, gdy kierowali po pijanemu samochodem, kilku powiesiło się, bo koszmar związany z trwaniem w alkoholizmie był dla nich nie do wytrzymania.
Gdy piłem nie przemawiało to do mnie jakoś specjalnie, bo to "oni" się wieszali i zabijali, a nie ja.

To zresztą pokazuje, jakie były faktycznie moje związki emocjonalne z "przyjaciółmi" od alkoholu. Nazywałem ich tak, ale gdy odchodzili nie przeżywałem prawdziwej, dojmującej żałoby. Teraz częściej ich wspominam niż wtedy, gdy jeszcze piłem.

— Nie jest ci ich szkoda?
— Jest, bo mogli żyć, lecz bardziej martwię się o tych, którzy żyją i nadal piją. Kilku moich znajomych jest na najlepszej drodze do grobu. Staram się ich przekonać do zaprzestania pica, ale tak jak kiedyś do mnie nie trafiał przykład tych, którzy zmarli, tak i do nich to nie trafia. Wskazuję im raczej ich własne widoczne dolegliwości.

— Jakie?
— Najbardziej spektakularne są te związane z tak zwaną delirką, a więc omamy, wizje, ataki padaczkowe. Mówię zwykle, że widziałem ich w takim stanie i nie wyglądało to dobrze. Nie oceniam, nie ganię, jedynie informuję. Mam znajomego, który doprowadził się do stanu, w którym chodzi się w bardzo charakterystyczny sposób. To "chód na szerokiej podstawie", czyli niepewny, chwiejny, z szeroko rozstawionymi stopami, świadczący o uszkodzeniach mózgu. Zwróciłem mu na to uwagę, lecz uznał, że to spowodowane innymi przyczynami schorzenie mięśni. U lekarza oczywiście nie był. Trudno mu pomóc, skoro, pijąc nadal, tym niepewnych krokiem idzie na cmentarz. Te wszystkie osoby teraz, gdy nie piję już ponad dziesięciu lat, są dla mnie obrazem mnie samego. Gdybym nadal pił, to albo bym już nie żył, albo miałbym dziesiątki innych schorzeń, których pewnie nawet bym nie leczył.

— Znasz kogoś kto przestał pić, bo bał się rozwoju choroby?
— Znam kilka takich osób. We wszystkich przypadkach trafili do szpitali w stanie zagrożenia życia. Każdy z nich miał tak potworne dolegliwości bólowe związane z uszkodzeniem trzustki lub wątroby, że wreszcie musieli być ratowani. Jeden z nich czeka teraz na przeszczep wątroby. Inny, mimo leczenia szpitalnego i częstych pobytów w szpitalu, nadal ma ataki bólu i sam mówi, że niewiele czasu mu zostało. Obaj nie piją, ale przestali zbyt późno.

Andrzej Grabowski


Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages