Poniedziałek, 20 stycznia 2020. Imieniny Fabioli, Miły, Sebastiana

Rolnicy kontra myśliwi. Burzliwe spotkanie w Bartoszycach

2019-10-14 15:40:00 (ost. akt: 2019-10-16 07:08:50)

Autor zdjęcia: Andrzej Grabowski

W siedzibie oddziału Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Bartoszycach, 11 października odbyło się spotkanie zorganizowane przez Radę Powiatową Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej poświęcone szacowaniu szkód myśliwskich. W spotkaniu brali udział rolnicy i przedstawiciele kół łowieckich wraz z przedstawicielami władz okręgowych PZŁ.

Spotkanie miało ono burzliwy przebieg i to jeszcze zanim się oficjalnie zaczęło. Niektórzy uczestnicy chcieli wyprosić innych. Nie szczędzono inwektyw. Emocje tonować musiała prowadząca spotkanie Agnieszka Kobryń - przewodnicząca Rady Powiatowej WMIR w Bartoszycach.

- To spotkanie zostało zwołane w trybie pilnym, na wniosek rolników, którzy mają problemy z szacowaniem szkód łowieckich. Proszę więc o powstrzymanie emocji i skupienie się na omawianiu spraw merytorycznych - mówiła.

Mimo tego apelu od czasu do czasu zebranym puszczały nerwy. Dlaczego? Rolnicy narzekali na niektóre koła łowieckie za uchylanie się - ich zdaniem - od terminowego szacowania szkód łowieckich.

- Mój problem z kołem łowieckim istnieje od lat. Przez kilka ostatnich lat darowałem szkody, które wystąpiły a były znaczne. Straty w kukurydzy były bardzo duże. Musiałem ładowarką to zbierać, bo nie szło tego inaczej przerobić - mówił rolnik z Rusajn.

- W tym roku znów mam duże straty. Gdy zauważyłem szkodę zawiadomiłem łowczego. Wyznaczył termin spotkania, obiecał, że załatwimy sprawę szkód. Robię wszystko, aby do szkód nie dochodziło. Pole kukurydzy ogrodziłem prądem. Mimo tego szkody są. W dniu na który byliśmy umówieni łowczy nie przybył i w ogóle nie odbierał ode mnie telefonu - mówił rolnik.

Opisał następnie, że wysłał pisemne zawiadomienie o szkodach i wysłał na adres podany na stronach internetowych. Okazało się, że adres od trzech lat nie jest już aktualny. Rolnik musiał zebrać wreszcie kukurydzę, bo nie mógł dłużej czekać i nie chciał generować większych strat. Po zbiorze nadal jednak widać straty spowodowane przez zwierzynę, niestety szacowania się nie doczekał.

Inni zebrani wykrzykiwali, że tego rodzaju praktyki są typowe dla niektórych kół. To celowe nieodbieranie korespondencji lub odbieranie jej w ostatnim możliwym terminie po awizowaniu na poczcie.

- Koło łowieckie ma obowiązek przystąpić do szacowania szkód w terminie 7 dni od daty otrzymania zawiadomienia o szkodach - informował inny z zebranych.

- Ponieważ tak jest odbierają z poczty pisma jak najpóźniej licząc na to, że rolnik, który nie może czekać z zebraniem plonów zrezygnuje ze zgłoszenia szkody, albo zbierze plon i szkody nie da się oszacować - mówili zebrani.

W pewnym stopniu potwierdzała to Agnieszka Kobryń, która jest rolniczką. - Wielu zwłaszcza małych rolników w ogóle nie zgłasza szkód, bo nie mają czasu na walkę w urzędach, czy przed sądem - mówiła.

W trakcie spotkania jeden z rolników przytoczył dane Polskiego Związku Łowieckiego wskazujące o zwiększeniu się liczebności łosia o 950% od roku 2001 do roku 2016, danieli - 360%, jeleni - 200%.

- My rolnicy nie powinniśmy domagać się wypłaty odszkodowań tylko redukcji zwierzyny to takiego stanu jaki był w latach 70-tych, 80-tych - mówił.

Ktoś z sali wtrącił, że powinno się je redukować tak jak trzodę chlewną, wybitą w ramach walki z wirusem ASF.

Rolnik opisywał błędy w inwentaryzacji zwierząt łownych. Podał przykład obwodu gdzie w czasie inwentaryzacji wyliczono, że jest tam sześć dzików. Do odstrzału przeznaczono 15 a ostatecznie odstrzelono 68 dzików.

- Odstrzelono więc ponad 400% tego co przeznaczono do odstrzału. Z kolei te sześć dzików to była liczba zgodna z rozporządzeniem ministra środowiska mówiącym o tym, że na 1 km2 ma być 0,1 dzika. No i tak było, ale tylko podczas inwentaryzacji, która została sfałszowana - twierdził.

Domagał się sprawowania kontroli nad inwentaryzacjami ze strony władz, choćby starosty, który dzierżawi obwody łowieckie.

W dalszej części spotkania wyrażano wiele innych postulatów. Najdalej idące: to rozwiązanie PZŁ, wyznaczenie przez państwo niezależnych ekspertów do szacowania szkód, zmiana ustawy Prawo Łowieckie (co ciekawe ten postulat wypowiadali zarówno rolnicy jak i myśliwi), zniesienie moratorium na polowania na łosie, zezwolenie na polowanie na bobry oraz ograniczanie populacji żurawi, czapli, kruków a także uwzględnienie szkód powodowanych przez zwierzęta chronione przy ubieganiu się o odszkodowania.

Padł też postulat zmiany prawa w zakresie utylizacji padłych zwierząt dzikich (dziś te opłaty muszą ponosić właściciele nieruchomości na terenie których zwierzę padło).

Wnioski ze spotkania Warmińsko-Mazurska Izba Rolnicza przekaże odpowiednim władzom. W spotkaniu uczestniczyli samorządowcy, poseł, kandydaci na posłów. Burmistrz Sępopola Irena Wołosiuk stwierdziła, że rzeczywiście współpraca kół łowieckich z rolnikami na jej terenie nie wygląda dobrze. Organizowała nawet lokalne spotkanie, ale ono - jej zdaniem - nie przyniosło poprawy.

Z problemem nie zetknął się natomiast wójt gminy Bartoszyce Andrzej Dycha. Zaprosił jednak do tego by je na bieżąco zgłaszać w urzędzie.

Problem szacowania jest za to znany wicestaroście Władysławowi Bogdanowiczowi.

- Trwa to i wraca jak bumerang od co najmniej 30 lat. Rzeczywiście potrzebne są zmiany w prawie łowieckim tak, aby koła nie mogły być sędziami we własnej sprawie. Szacować szkody powinien ktoś niezależny a nie ci, którzy następnie wypłacają odszkodowania. Jest zrozumiałe, że zawsze dążyć będą do zaniżania szkód a cierpi na tym rolnik - mówił.

Zarzuty odpierał jeden z łowczych. Twierdził, że wszystkie szkody zostały oszacowane i wypłacone.

— Mieliśmy tylko dwa odwołania od szacowania. Zgodnie z prawem ponowne szacowanie wykonało nadleśnictwo. W jednym przypadku nadleśnictwo uznało rację rolnika a w drugim przypadku obniżono kwotę odszkodowania. Inna jeszcze sprawa zakończyła się w sądzie i sąd przyznał odszkodowanie w wysokości 23,3 tys. złotych — informował.

Skarbnik koła łowieckiego "Szarak" informował, że w sezonie 2018/2019 zgłoszono do koła 36 szkód łowieckich na kwotę 217 tys złotych. — W roku gospodarczym, który rozpoczął się w kwietniu 2019 roku mamy oszacowanych i wypłaconych już 21 szkód na kwotę ponad 70 519 złotych — mówił.

— Jeżeli są jakieś merytoryczne uwagi co do któregokolwiek koła łowieckiego proszę bezpośrednio do samorządu to zgłaszać a samorząd prześle to do Zarządu Okręgowego PZŁ. Wtedy na bieżąco mogę interweniować — apelował łowczy okręgowy Romuald Amborski.

— Wierzcie mi, że dziś wielu myśliwych nie poluje nie dlatego, że nie dostają odstrzałów. Mają już dość hejtu, nazywania ich mordercami przez, z jednej strony, pseudo ekologów a z drugiej zrzucania na myśliwych odpowiedzialności za wszystko, za szkody, za ASF, za króliki, za to, że jeleń z hodowli zrogował krowę i wiele innych rzeczy. Szanowni rolnicy, wierzcie mi, sam też zajmowałem się rolnictwem i wiem o czym mówię. Zmiana systemu myślistwa nie spowoduje tego, że ktoś inny będzie polował. Jestem za zmianą ustawy prawo łowieckie. W tej chwili w wielu miejscach po prostu nie możemy polować, bo jest za blisko budynków lub pracujących maszyn. Na razie jednak jestem tym, który wykonuje to prawo, które obowiązuje — mówił Romuald Amborski.

Zwrócił też uwagę wicestaroście, że umowy dzierżawy obwodów łowieckich z końcem roku tracą moc i będą podpisywane nowe. Podawał przykłady, że przed ich podpisaniem w różnych miejscach naszego województwa odbywały się najpierw spotkania starosty z rolnikami, kołami łowieckimi i przedstawicielami samorządu rolniczego.

— Starosta ma uprawnienia do tego, aby odmówić podpisania takiej umowy — mówił łowczy okręgowy.

Sprawą obiecał zająć się obecny na spotkaniu poseł Adam Ołdakowski, ale w związku z tym, że nie został wybrany ponownie zajmie się tym Zbigniew Ziejewski, wówczas jeszcze kandydat na posła, który wybrany został i zapowiedział, że zajmie się sprawami szkód łowieckich, zwalczania ASF a zwłaszcza absurdalnych przepisów.

Wnioski ze spotkania zebrał Jan Heichel - prezes WMIR. Zostaną one przekazane właściwym ministerstwom.

Andrzej Grabowski
a.grabowski@gazetaolsztynska.pl






Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij

Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Mazur #2804377 | 79.124.*.* 15 paź 2019 17:22

    rolnik contra myśliwy to rolnik zawsze będzie na straconej pozycji - z myśliwymi jeszcze nikt nie wygrał a tym bardziej rolnik

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Rolnik z okolic #2804372 | 88.156.*.* 15 paź 2019 17:07

    A Łowczy Okręgowy, który był obecny na spotkaniu zajął stanowisko w sprawie odszkodowań czy tylko siedział i podsłuchiwał??? Czemu nie siedział przy stoliku i nie odpierał zarzutów???Czy "dobra zmiana" tylko takie mam metody???Głowa w piach...

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages