Poniedziałek, 20 stycznia 2020. Imieniny Fabioli, Miły, Sebastiana

Nasza rozmowa: Jeździłem samochodem po pijanemu

2019-06-20 08:00:00 (ost. akt: 2019-06-20 07:44:19)
Jeśli ktoś decyduje się na kierowanie pojazdem, a jest pijany, to jest to sygnał świadczący o tym, że jest uzależniony od alkoholu

Jeśli ktoś decyduje się na kierowanie pojazdem, a jest pijany, to jest to sygnał świadczący o tym, że jest uzależniony od alkoholu

Autor zdjęcia: Andrzej Grabowski

Gdy wypiłem z pół litra lub więcej, byłem skłonny wykrzyczeć: "co k...a, ja nie pojadę?!". No i jechałem — mówi niepijący od ponad 10 lat alkoholik. Mężczyzna przyznaje, że kierował autem będąc po pod wpływem alkoholu.

— W naszych rozmowach wspominałeś, że w czasie gdy piłeś alkohol w różny sposób łamałeś prawo. Ponieważ mamy nadal prawdziwą plagę pijanych kierowców na drogach zapytam, czy jeździłeś po pijanemu samochodem?
— Niestety tak, choć pod koniec okresu, gdy piłem już nie. Wtedy już w ogóle nie jeździłem samochodem. Alkoholikiem stałem się bardzo wcześnie, bo w wieku 25 lat. W tym wieku też zrobiłem prawo jazdy i jako świeżo upieczony kierowca nie prowadziłem auta po wypiciu najmniejszej dawki alkoholu. Zwykle kierowałem jadąc na rodzinną imprezę, a po imprezie kierowała moja żona, wioząc czasem moje "zwłoki". Ale nie piłem przecież tylko na rodzinnych imprezach, więc zdarzało się, że wypiłem alkohol gdzieś poza domem i jakoś trzeba było wrócić. Początkowo z duszą na ramieniu, a potem już odważniej, bo... nikt mnie nigdy nie złapał. Bywało, że następnego dnia nie pamiętałem jak dojechałem do domu. Ze strachem wyglądałem przez okno, czy samochód jest cały.

— Nie obawiałeś się, że doprowadzisz na drodze do tragedii?
— Wszelkie rozsądne myśli, czy przewidywanie skutków swych czynów właściwe są człowiekowi trzeźwemu, a nie pijanemu. Gdy wypiłem kieliszek wódki stwierdzałem, że już nie pojadę, bo przecież piłem. Wtedy jeszcze działało rozsądne myślenie. Gdy jednak wypiłem z pół litra lub więcej, raczej byłem skłonny wykrzyczeć: "co k...a, ja nie pojadę?!". No i jechałem. Obawiałem się, ale tego, że policja może mnie zatrzymać. Czasem, gdy już sam widziałem, że trudno mi jest utrzymać pojazd na drodze, wracając w nocy i widząc łunę świateł samochodu z przeciwka zatrzymywałem się na poboczu. Bałem się, że dojdzie do zderzenia, a po drugie, to mógł być radiowóz. Za przebywanie po pijanemu w stojącym samochodzie ukarać nikogo nie można.

— Rzeczywiście, za to ukarać nie można, ale można udowodnić, że to ty jechałeś do miejsca, w którym się zatrzymałeś.
— O dowodach nie myślałem. Na szczęście miałem jeszcze ten instynkt, że lepiej się zatrzymać, a jak już auta mnie minęły znów powoli jechać dalej. Po pijaku zawsze jechałem bardzo wolno. To może uratowało kogoś i mnie samego przed tragedią. No i jakiś niesamowity fart, że nigdy nie zostałem zatrzymany. Prawdę mówiąc, z mego dzisiejszego punktu widzenia znacznie lepiej by było, gdybym został zatrzymany i surowo ukarany.

— Dlaczego?
— Być może kara, utrata prawa jazdy i wszelkie inne konsekwencje skłoniłyby mnie do wcześniejszego podjęcia terapii. Znam osoby, które właśnie po takim ekscesie przestały pić i poddały się terapii, a teraz nie piją już po kilkanaście lat. Znam człowieka, który wpadł przy pierwszej w życiu jeździe po alkoholu. Już mówiłem o tym, że alkoholikowi jego uzależnienie najlepiej zostaje uświadomione przez dolegliwe konsekwencje. Im wcześniej zacznie je odczuwać, tym wcześniej może szukać wyjścia z uzależnienia. A mnie się przez lata udawało, więc konsekwencji nie odczuwałem.

Wszelkie rozsądne myśli, czy przewidywanie skutków swych czynów właściwe są człowiekowi trzeźwemu, a nie pijanemu. Gdy wypiłem kieliszek wódki stwierdzałem, że już nie pojadę, bo przecież piłem. Wtedy jeszcze działało rozsądne myślenie. Gdy jednak wypiłem z pół litra lub więcej, raczej byłem skłonny wykrzyczeć: "co k...a, ja nie pojadę?!". No i jechałem.


— A dlaczego przestałeś jeździć samochodem pod koniec okresu kiedy jeszcze piłeś?
— Chyba dlatego, że już nie trzeźwiałem, bo piłem codziennie, a nawet po kilka razy dziennie. Straciłem też wszelkie zainteresowanie do jazdy samochodem. Interesowało mnie wyłącznie picie. Na kacu bałem się przejść przez ulicę, jeśli jechały samochody. Straciłem zdolność oceny odległości i prędkości pojazdów, i nie wiedziałem, czy zdążę przejść, czy nie. Tej orientacji nie miałem też siedząc za kółkiem. Trochę się tego przestraszyłem i przestałem kierować autem. Strach nie pozwolił mi jednak przestać pić.

— Znam cię jako zwolennika surowego karania pijanych kierowców, a sam to samo robiłeś. Zapomniał wół jak cielęciem był?
— A właśnie, że nie zapomniałem i dlatego prezentuję taką postawę. Trzeba sobie uświadomić, że jeśli ktoś decyduje się na kierowanie pojazdem, a jest pijany, to jest to sygnał świadczący o tym, że jest uzależniony od alkoholu. To tak zwany sygnał ostrzegawczy. Tak jak picie alkoholu w celu złagodzenia przykrych dolegliwości związanych z kacem, czyli popularny klin. Tu wtrącę, że najbardziej idiotycznym zdaniem, jakie w naszym kraju funkcjonuje w odniesieniu do alkoholu jest "czym się strułeś, tym się lecz". Spróbuj wyleczyć zatrucie pokarmowe jakimś nadpsutym jedzeniem (śmiech). Sygnałem ostrzegawczym jest choćby jeden przypadek upicia się do "urwania filmu", choćby jednorazowe spożycie alkoholu przez kobietę w ciąży lub kogoś biorącego leki, które wchodzą w interakcję z alkoholem.

— Choć rozmawiamy anonimowo, to jednak odważnie stwierdzasz, że prowadziłeś auto będąc pijanym.
— Zdaję sobie sprawę, że znajdzie się rzesza oburzonych tym co mówię, bo się im "tylko raz zdarzyło kierować" lub przejechać "tylko parę metrów" po pijaku. A ja wam mówię, że nie ma żadnego znaczenia jakie to były okoliczności. To jest sygnał ostrzegawczy mogący świadczyć albo o istnieniu choroby alkoholowej, albo jej rozwoju. Można się z niej otrząsnąć w każdej jej fazie i dlatego surowe karanie jest jak najbardziej na miejscu, bo powoduje ów wstrząs. Jeśli z kolei ktoś mimo takiego wstrząsu nadal jeździ po pijanemu, to może mieć pewność, że jest uzależniony od alkoholu, bo alkoholizm to picie pomimo negatywnych konsekwencji jakie to ze sobą niesie.

ANDRZEJ GRABOWSKI
a.grabowski@gazetaolsztynska.pl


Jak wynika z danych Komendy Powiatowej Policji w Bartoszycach, w całym ubiegłym roku na drogach powiatu bartoszyckiego zatrzymano 95 pijanych kierowców. Od początku tego roku do 12 czerwca funkcjonariusze przerwali jazdę 48 takim osobom. W analogicznym okresie w ubiegłym roku pijanych kierowców było mniej. Wówczas policjanci zatrzymali 38 takich osób.


Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Aaa #2749947 | 176.97.*.* 20 cze 2019 11:20

    Jak się ma sytuacja, kiedy balujemy i wszyscy są "wstawieni", a kolega potrzebuje natychmiastowego przewiezienia do szpitala?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (4)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages