Wtorek, 19 listopada 2019. Imieniny Elżbiety, Faustyny, Pawła

Przez wódkę byłem zły na Boga

2019-03-17 16:00:00 (ost. akt: 2019-03-16 07:38:43)
- Alkohol przysłaniał mi Boga. Pijąc znienawidziłem go a on był ze mną cały czas - mówi niepijący alkoholik.

- Alkohol przysłaniał mi Boga. Pijąc znienawidziłem go a on był ze mną cały czas - mówi niepijący alkoholik.

Autor zdjęcia: Andrzej Grabowski

ROZMOWA\\\ Trzeźwiejący alkoholik opowiada nam dzisiaj o swoich relacjach z Bogiem. Znienawidził go gdy pił, ale nigdy nie przestał w niego wierzyć. Jego zdaniem, to on, za pośrednictwem innych ludzi, pomaga mu utrzymać się w trzeźwości.

— W poprzednich naszych rozmowach wspominałeś trochę o Bogu, religii i wierze. Jak jest z religijną wiarą u alkoholika?
— To dość paradoksalne co powiem: pijąc nałogowo alkohol odwracasz się od Boga, ale to nie oznacza, że stajesz się niewierzący, że zaprzeczasz jego istnieniu. Alkohol zasłania Boga. Jest ważniejszy od niego. Mówię to z własnego doświadczenia człowieka wierzącego, katolika. Nie jest jednak tak, że w alkoholizm popadają jedynie katolicy. Są alkoholicy agnostycy i ateiści oraz wyznawcy wielu innych religii i wyznań. Alkoholizm w pewnym sensie łączy ich wszystkich. Czyni ich podobnymi do siebie także w kwestii wiary i religii oraz duchowości. Ma to swoje konsekwencje w procesie trzeźwienia.

— Można odwrócić się od Boga i jednocześnie w niego wierzyć?
— Ależ oczywiście! Ileż to razy modliłem się, abym przestać pić. Modliłem się oczywiście do Boga takiego, jakiego wydawało mi się, że znałem z katechezy, moich doświadczeń religijnych, służby liturgicznej. Modliłem się naprawdę szczerze, aby Bóg uwolnił mnie od przymusu picia alkoholu. Niestety, krótko po takiej modlitwie szedłem na piwo lub wódkę i wydawało mi się, że Bóg mnie nie słucha, bo nie spełnia moich próśb, błagań i oczekiwań. Przymus picia alkoholu zawsze okazywał się silniejszy ode mnie samego.

— Uznałeś, że Bóg cię opuścił?
— Zaczęło mi się wydawać, że zapomniał o mnie, że przestał się mną zajmować. Zacząłem więc mieć do niego pretensje. Poczułem nawet złość. Ostatecznie odwróciłem się do niego plecami. Zauważ jednak, że aby odwrócić się do kogoś plecami, ten ktoś musi istnieć. Żeby się obrazić na kogoś, to ten ktoś musi istnieć. Złościć się można też na kogoś. A zatem nadal w Boga wierzyłem, bo wierzyłem, że istnieje, skoro mogę się na niego złościć. Inna sprawa, że gdy piłem alkohol, to tego rodzaju przemyślenia nie były moim udziałem. Uznawałem się więc wówczas za osobę niewierzącą. Mimo tego w dniach potężnego kaca moralnego lub dolegliwych konsekwencji picia znów próbowałem się modlić, obiecywać i prosić, a nawet żądać od Boga mojego uzdrowienia. Trochę tak "na wszelki wypadek", a nuż to pomoże. Ponieważ znów nie spełniał tych próśb, ostatecznie go znienawidziłem.

— Usłyszałem kiedyś od ciebie, że jednak to Bóg pozwolił ci zacząć trzeźwieć. Czyli jednak cię wysłuchał?

— Jest taki dowcip, który świetnie oddaje tę sytuację. Pewna maturzystka modliła się żarliwie dzień po dniu o to, aby zdała egzaminy. Gdy jednak nie zdała, zapytała głośno Boga: dlaczego? Przecież tak się modliła! Ten, nieco poirytowany, odparł jej z niebios, że oprócz modlenia się, powinna jednak także trochę się pouczyć. Myślę, że Bóg działa w taki sposób, że zmusza nas do tego, aby poza słowami coś jeszcze w pożądanym kierunku uczynić. Modlitwy to tylko słowa. Moje dodatkowo były żądaniami. Gdy zacząłem sam działać, aby z nałogu się wyzwolić, Bóg zobaczył, że chcę tego rzeczywiście i wówczas mi pomógł. Przy czym mówiąc "Bóg", mówię o takim Bogu jak ja go sam rozumiem i pojmuję. Przepraszam wszelkie kołka różańcowe, ale myślę, że nie chodzi mu o klepanie "zdrowasiek", nawet w najlepszej intencji. Myślę, że Bogu chodzi o nasze uczynki, a nie słowa. Gdy już przestałem pić zrozumiałem też, że ów Bóg nawet w dniach, gdy było ze mną najgorzej, też ze mną był. Znasz opowieść o śladach na plaży?

Uznawałem się więc wówczas za osobę niewierzącą. Mimo tego w dniach potężnego kaca moralnego lub dolegliwych konsekwencji picia znów próbowałem się modlić, obiecywać i prosić, a nawet żądać od Boga mojego uzdrowienia.


— Nie znam.
— Zmarł człowiek i spotkał się z Bogiem. Bóg zaproponował, że pokaże mu całe jego życie. Na piasku plaży widać było dwie ścieżki ludzkich stóp. Były też jednak momenty, gdy tylko jedna. Ów człowiek powiedział z wyrzutem do Boga: "Zobacz, gdy było mi lekko i łatwo, szedłeś obok mnie, a gdy było mi źle i ciężko, szedłem sam, bo są tu tylko moje ślady". "Nic nie zrozumiałeś" odparł Bóg. "Gdy widziałeś dwa ślady, rzeczywiście szedłem obok ciebie. Gdy widziałeś jeden, niosłem cię na rękach".
Wierzę, że ze mną dokładnie tak było. Albo Bóg, albo mój anioł stróż nieśli mnie na rękach, gdy było ze mną naprawdę źle. Mówiłem wcześniej o zamiarach samobójczych i wyrządzanych krzywdach sobie i wielu innym osobom. To, że nadal żyję jest w pewnym sensie cudem. Logicznie rzecz biorąc, przy moim sposobie picia alkoholu i z tym co wyczyniałem, dawno powinienem nie żyć. A jednak... Ktoś niósł mnie na rękach.

— Miałeś jakieś osobiste, bezpośrednie doświadczenie istnienia Boga?
— Jeśli myślisz o jakimś objawieniu, to nie. Przyznam, że gdybym takiego doznał, pewnie uznałbym, że oszalałem. Moje doświadczenie jest nieostre i na pewno można je sobie interpretować dowolnie, choćby i sceptycznie. Otóż Bóg kontaktuje się z nami poprzez innego człowieka. Takiego, który jest nam życzliwy. Wystarczy takiego człowieka posłuchać. To są zarówno bliscy, jak i osoby z kręgu dalszych znajomych. To one przecież popchnęły mnie, przekonały, że muszę zacząć się leczyć. Leczenie to jednak tylko początek drogi. Ważny, ale początek. Potem trzeba zmieniać swoje życie. Jak to zrobić nie korzystając z pomocy Siły Wyższej? Alkoholizm polega przecież na utracie kontroli nad własnym życiem emocjonalnym. Jak ją odzyskać, skoro się nie potrafi? Trzeba kogoś słuchać i brać jego doświadczenie do siebie.

— Skorzystałeś z Siły Wyższej?
— Odnalazłem ją w grupie Anonimowych Alkoholików. Mogę dziś powiedzieć, że głosem mojego Boga jest głos innego, trzeźwiejącego alkoholika. Zastrzegam przy tym, że mówię o Bogu jak ja go sam pojmuję, a nie Bogu w rozumieniu jakiejkolwiek religii. Zresztą do wspólnoty AA trafiają zdeklarowani ateiści lub tacy jak ja, czyli odwróceni od Boga. Z biegiem lat trzeźwości zarówno ateiści, jak i osoby każdego innego wyznania przekonują się, że bez owej Siły Większej od nich samych nie poradzą sobie z utrzymaniem się w trzeźwości. Takiej trzeźwości, która sprawia radość, a nie ze stanu niepicia, w którym jesteś wciąż wkurzony, że nie możesz pić alkoholu.

— Zdajesz sobie sprawę, że istnieją opinie, że AA to nic innego jak sekta, która w Sile Wyższej widzi panaceum na trzeźwienie? W wielu tekstach jest jasne odwołanie do Boga, który ma w niektórych sprawach wyręczać człowieka.
— Znam te opinie. Nigdy nie twierdziłem, że jest to jedyna droga do trzeźwienia. Ktoś kto wyraża te opinie nie rozumie istoty problemu. Nie we wszystkim odwołuję się do opieki i pomocy Boga lub Siły Wyższej, i wcale nie chcę, aby mnie w czymś wyręczał, aby załatwiał coś za mnie. Powiedzmy to inaczej. Załóżmy, że chcę trzeźwieć i nie pić alkoholu. Nie wiem jednak, jak utrzymać się w trzeźwości, a są ludzie, którym się to udało i udaje. Są więc albo jednostkami, albo grupą osób bardziej doświadczonych ode mnie, mądrzejszych ode mnie poprzez swoje doświadczenie. Skoro są mądrzejsi, są dla mnie siłą jeśli ich słucham, bo to od nich dowiem się i dowiedziałem się, jak radzić sobie w kryzysowych sytuacjach. Są więc tą Siłą Większą od mnie. Ponieważ jestem osobą wierzącą, wierzę dodatkowo, że przez nich może do mnie przemawiać Bóg. Nawet jeśli nie przemawia, to i tak mi pomagają. Ateista może zupełnie spokojnie uznać, że to po prostu mądrzejsi ludzie. Nikt nie nakazuje nikomu wierzyć w Boga. Ponieważ ja wierzę, niektórzy mogą sobie uznawać, że reprezentuję myślenia magiczne, że to Bóg pozałatwia za mnie moje sprawy. Otóż już na początku tej rozmowy wykazałem, że takie myślenie się nie sprawdza, bo Bóg czeka na twój ruch. Obdarzył nas przecież wolną wolą i nie ratuje nas, jeśli sami nie zaczniemy się ratować z nałogów.

ANDRZEJ GRABOWSKI

Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (17) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Brawo #2699701 | 46.46.*.* 18 mar 2019 19:28

    Kolejny bardzo ciekawy i wart przeczytania artykul! Dziekuje! :)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. obserwator #2699622 | 88.156.*.* 18 mar 2019 17:18

    MOWIO WYMIEN GŁOWKIE W ZAKAZNIAKU

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. anatol #2699497 | 83.9.*.* 18 mar 2019 14:15

    Ja i bez wódki jestem zły na Boga ,że dopuszcza takich ludzi jak np. Jankowski czy rydzyk, oko, głódź itp. do kapłaństwa

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. M. #2699451 | 88.156.*.* 18 mar 2019 12:39

    choroba alkoholowa jest gorsza niż rak!

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. 0227 #2699361 | 37.47.*.* 18 mar 2019 09:30

    Piłem a właściwie chorałem przestałem pić i żaden Bóg mi w tym nie pomagał ,

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (17)

    Zagraj w GRY.wm.pl

    • Goodgame Empire
    • Goodgame Big Farm
    • Goodgame Poker
    • Shadow Kings - The Dark Ages