środa, 13 listopada 2019. Imieniny Arkadii, Krystyna, Stanisławy

Mogłem przepić moje życie

2018-12-29 09:37:24 (ost. akt: 2018-12-29 10:20:20)

Autor zdjęcia: pixabay.com

ROZMOWA\\\ Jak masz kasę, to masz też mnóstwo kolegów do picia. W ten sposób przepiłem pożyczkę, którą wziąłem z banku, którą musiałem przeznaczyć na spłacenie "krechy" w sklepie, w którym brałem alkohol "na zeszyt" — mówi nasz rozmówca.

— W jednej z naszych rozmów wspominałeś o okradaniu z pieniędzy własnej rodziny, aby mieć na alkohol. Skąd jeszcze brałeś pieniądze, bo skoro ciągle piłeś, to musiałeś ich wydać niemało?
— W czasie terapii jednym z zadań było podliczenie strat materialnych spowodowanych przez picie. Ile wydałem? W granicach stu tysięcy złotych. To 25 pięć lat nałogowego picia. Jeśli komuś się wydaje, że nie da rady tego obliczyć, to się myli. Rachunek jest bardzo precyzyjny.

— Skąd brać takie kwoty?
— Do momentu, gdy pracowałem zawodowo nie było żadnego problemu. Zarabiałem bardzo dobrze, więc robiłem sobie zaskórniaki przeznaczone na alkohol. Zresztą część z lat mojego nałogowego picia to lata, w których rodzina jeszcze to tolerowała. Uzależnienie nie jest natychmiast rozpoznawane przez otoczenie. To proces. Wielu alkoholików uważa, że nie przekraczają norm, piją towarzysko, tylko przy okazji. Alkoholik to nie tylko ktoś, kto codziennie pije alkohol. To ktoś, kto po wypiciu pierwszej dawki nie może powstrzymać się przed wypiciem kolejnych. Nie może wypić dwóch kieliszków wódki i na tym zakończyć. Będzie chciał więcej i więcej. Do pewnego czasu trudno w takiej osobie rozpoznać kogoś, kto jest już uzależniony, a i on sam o tym nie wie. Już wtedy jednak wydaje na alkohol pieniądze i są one w tym moim rachunku strat. Już wtedy zgubiłem gdzieś całą wypłatę w gotówce, albo wydałem 400 złotych w ciągu dnia na alkohol dla mnie i kumpli. Z biegiem lat straty materialne rosną.

— Pracę straciłeś przez alkohol. Jak później sobie radziłeś?
— Jeden pracodawca się ze mną pożegnał, a inny mnie przyjął. Cały czas pracowałem i pracuję zawodowo, choć moje zarobki nie były już tak dobre jak poprzednio. Zresztą był to też moment, w którym moi bliscy zrozumieli, że mam poważny problem z alkoholem. Żona zaczęła kontrolować moje konto, a gdy jego stan się zaczął zmniejszać, zabrała mi kartę do bankomatu. Miałem nawet pretensje do pracodawcy, że nie chce mi należności wypłacać do ręki. Żonie urządziłem kilka awantur o kartę, lecz pozostała nieugięta. Dziś wiem, że zrobiła dobrze, bo przepiłbym wszystko. Może nie sam, ale jak masz kasę, to masz też mnóstwo kolegów do picia. W ten sposób przepiłem pożyczkę, którą wziąłem z banku, którą musiałem przeznaczyć na spłacenie "krechy" w sklepie, w którym brałem alkohol "na zeszyt". Imałem się też przeróżnych zajęć, jak zbieranie złomu, puszek, sąsiedzka pomoc, w zamian za alkohol. Wreszcie doszedłem do "pożyczek" drobnych sum od znajomych i ludzi, których kojarzyłem. Wbrew pozorom, nie jest to trudne.

Zobacz także: Uświadomiłem sobie, że mogę nie pić alkoholu Uświadomiłem sobie, że mogę nie pić alkoholu Mówi, że przez wiele lat trwający eksperyment na własnym organizmie udowodnił sobie, że powinien korzystać z pomocy wspólnoty Anonimowych Alkoholików aby...


— Chodzi ci o słynne "dwa złote, kierowniku", gdzieś pod sklepem?
— Dokładnie. Z moim nieżyjącym już kolegą (kierował po pijanemu samochodem i zginął w wypadku) nazywaliśmy to "wędkowaniem". Dobrze to przemyśleliśmy. To nie jest tak, że prosisz od każdego po dwa złote. Często prośba opiewała na 100 złotych lub 50. Z góry było wiadomo, że tyle nie dostaniemy, ale wiedzieliśmy, że jeśli negocjując zjedziemy do 10 złotych, to już tyle nam dadzą. Dlaczego? Bo człowiek będzie szczęśliwy, że nie chcemy więcej. Dyszka, przy dostępności rosyjskiej wódki, zupełnie wystarczała, aby się upić. Można było kogoś wziąć na litość i pokazać się jako człowiek, który zaraz umrze, jeśli nie wypije. Nigdy nie praktykowałem wyciągania kasy na chleb, czy jedzenie. Nie kryłem, że chcę na alkohol, bo "wczoraj tak dałem w palnik, że dziś muszę się jakoś wyleczyć". Najlepiej było jednak przyłączyć się do towarzystwa, które pije; do kogoś, kto i tak wydaje kasę na wódkę. Niosło to czasem niespodziewane korzyści.

— Jakie?
— Czasem ktoś upił się do nieprzytomności i gubił pieniądze. Pamiętam znajomego, któremu z kieszeni wypadło około 70 złotych. Wziąłem je, a nim zaopiekowałem się, odprowadzając do domu. Kasy jednak już nie oddałem. Po paru dniach go spotkałem i nie miał pojęcia, że zgubił pieniądze. Uznałem więc, że nie ma potrzeby, aby mu o tym mówić. Dopiero po latach, gdy już byłem po terapii, powiedziałem mu o tym i oddałem kasę. Zadośćuczynienie za wyrządzone krzywdy jest jednym z warunków pozostawania w trzeźwości. Nie każdemu jednak mogę oddać pieniądze, bo pojęcia nie mam od kogo "pożyczałem". Zresztą niedawno okazało się, że w taki sposób dostałem 20 złotych od znajomej, czego nie pamiętałem. Też chciałem je oddać, a okazało się, że jej akurat oddałem zgodnie z tym, co mówiłem pożyczając. Jeśli więc byś zapytał, czy dopuszczałem się kradzieży i wyłudzeń, to odpowiedziałbym twierdząco. Do tego dochodziły kradzieże pieniędzy z domu, żonie i dzieciom. Też czasem je zwracałem, ale tylko po to, aby za kilka dni znów wziąć.

— No dobrze, ale z tego wynika, że raczej uzyskiwałeś dochody. Skąd więc aż taki rachunek strat?
— Bo to były dochody przeznaczone wyłącznie na alkohol. Musiałem je więc wliczyć do mego bilansu. Moje doświadczenie wskazuje, że alkoholik zawsze zdobędzie pieniądze na alkohol lub sam alkohol. Albo wykona pracę, albo wyłudzi, albo ukradnie, albo... się sprzeda, zwłaszcza kobiety. Poza tym, w celu zaoszczędzenia tak zdobytych pieniędzy z czasem przechodzi się na tańsze alkohole. Te z przemytu, bimber, podłe nalewki, a wreszcie "jagodziankę na kościach", czyli denaturat.

Zobacz także: Moim argumentem były wyzwiska Alkohol zwalnia hamulce moralne. Wtedy łatwo jest ukraść żonie pieniądze z portfela lub dzieciom ze skarbonki. Nie biłem najbliższych, ale używałem często wobec nich przemocy emocjonalnej. To było wyjątkowo podłe — mówi nasz rozmówca, od 11 lat niepijący alkoholik....


— Piłeś denaturat?
— Nie, ale byłem bardzo blisko. Był w domu i gdybym tego dnia nie znalazł innego alkoholu, to bym go wypił. Wcale przez to nie jestem lepszy od tych, którzy pili denaturat. Wypiłem kiedyś alkoholowy płyn do płukania ust.

— Myślisz, że twoja opowieść otworzy oczy komuś, kto pije nałogowo?
— Nie sądzę. Może natomiast otworzyć oczy komuś z jego otoczenia lub z grona najbliższych. Komuś, kto jest nagabywany przez takiego "mnie z przeszłości" o 2 złote. Nigdy nie dawajcie pieniędzy takim osobom! W ten sposób pomagacie im w trwaniu w alkoholizmie. Pomagacie im w umieraniu, w niszczeniu samego siebie. Nie kupujcie mu też żywności, bo odda ją w sklepie i dostanie pieniądze albo komuś odsprzeda. Pijącemu alkoholikowi najlepiej się pomaga nie udzielając mu żadnej pomocy, zwłaszcza materialnej.

ANDRZEJ GRABOWSKI

Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (8) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Abadon #2653274 | 37.47.*.* 1 sty 2019 19:27

    Fajny reportaż , zwłaszcza dla osoby widzącej swój alkoholowy problem , jak uczyć się to na błędach innych . Tylko bez pomocy z zewnątrz wyjście z błędnego koła wydaje się całkowicie niemożliwe . Przestroga dla innych , pilnujcie się ludziska , bardzo cienka jest granica między piciem dla przyjemności , a przykrym obowiązkiem picia . Gdybym tylko mógł cofnąć czas .....

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Złomiarz #2651262 | 188.146.*.* 29 gru 2018 12:34

    100 tyś przez dwadzieścia pięć lat a co to za picie to daje jakiś niecałe 12 zł dziennie - czyli czteropak wile się tym nie napijesz

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Z"ukosa" #2651203 | 83.6.*.* 29 gru 2018 11:01

      Jeżeli w Twoim otoczeniu ..rodzinie ..jest chociaż jedna osoba którą bardzo szanujesz ..i bardzo ją kochasz np. ojciec ..matka....to nie ośmielisz się sięgnąć po alkohol by moc zostać alkoholikiem....A wiec zanim "zaczniesz" .......to obejrzyj się wokoło czy kogoś ...kogo kochasz ..szanujesz ..nie skrzywdzisz.

      Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (6)

      Zagraj w GRY.wm.pl

      • Goodgame Empire
      • Goodgame Big Farm
      • Goodgame Poker
      • Shadow Kings - The Dark Ages