Poniedziałek, 20 listopada 2017. Imieniny Anatola, Edyty, Rafała

Kim są lekarze-rezydenci?

2017-11-10 00:01:00 (ost. akt: 2017-11-09 11:19:37) Artykuł sponsorowany
Krzysztof Plaziński (z lewej) i Sławomir Wójcik

Krzysztof Plaziński (z lewej) i Sławomir Wójcik

Autor zdjęcia: Grzegorz Kwakszys

O lekarzach-rezydentach rozmawiamy ze Sławomirem Wójcikiem, dyrektorem Szpitala Powiatowego im. Jana Pawła II w Bartoszycach oraz Krzysztofem Plazińskim, zastępcą dyrektora do spraw lecznictwa.

— W ostatnim czasie dużo mówiło się o ogólnokrajowym proteście lekarzy-rezydentów. Kim są rezydenci?

Sławomir Wójcik: — Są to lekarze, którzy skończyli 6-letnie studia, zdali państwowy egzamin i odbyli roczny staż w placówce służby zdrowia. Po tym okresie lekarz otrzymuje prawo wykonywania zawodu, ale bez specjalizacji. Jest wtedy "niemy" dla Narodowego Funduszu Zdrowia.

Żeby szpital dostał kontrakt z NFZ, musi spełniać wiele kryteriów, między innymi posiadać specjalistów. Dlatego zatrudnienie lekarza-rezydenta praktycznie nic dla placówki nie wnosi i fundusz traktuje taką osobę jakby jej nie było.

— Jak można uzyskać specjalizację?

Wójcik: — Jedną drogą jest system rezydencki. Wówczas wynagrodzenie lekarza jest refundowane przez Ministerstwo Zdrowia. Druga opcja to system pozarezydencki. W tym wypadku koszty kształcenia lekarza ponosi placówka, która go zatrudnia.

Krzysztof Plaziński: — Zatrudniając taką osobę na podstawie umowy o pracę płacimy mu pensję. Nasz szpital jednak nie jest dużym ośrodkiem, więc część staży i kursów kierunkowych lekarz musi odbyć poza macierzystą placówką, a przy niektórych specjalizacjach trwa to rok, półtora. Czyli szpital płaci mu pensję, ale nie korzysta z pracownika.

— Jak lekarze-rezydenci trafiają do szpitali?

Wójcik: — Miejsca przydziela minister zdrowia. W ciągu roku odbywają się dwa przydziały. W październiku minister przydzielił 4100 miejsc, w tym 1644 w tak zwanych "dyscyplinach deficytowych", czyli specjalnościach, na które jest zapotrzebowanie.

Należą do nich: anestezjologia i intensywna terapia, chirurgia onkologiczna, geriatria, ginekologia onkologiczna, hematologia, medycyna ratunkowa, medycyna rodzinna, neonatologia, neurologia dziecięca, onkologia kliniczna, onkologia i hematologia dziecięca, patomorfologia, pediatria, psychiatria dzieci i młodzieży, radioterapia onkologiczna i stomatologia dziecięca. Wiosną przydzielono 1856 miejsc.

Plaziński: — Nie odbywa się to jednak na zasadzie, że jeśli potrzebujemy dwóch internistów, to dostaniemy dwóch internistów. Teoretycznie wojewódzki konsultant w danej dziedzinie zbiera informacje o zapotrzebowaniach, po czym występuje o przydział miejsc rezydenckich. I często dostaje coś innego niż wnioskował, albo my wnioskowaliśmy.

Poza tym część miejsc rezydenckich nie zostaje obsadzona. Są specjalizacje, które nie cieszą się zbyt dużym zainteresowaniem, a są i takie, w których liczba chętnych znacznie przekracza liczbę miejsc.

— Czy w szpitalu w Bartoszycach pracują rezydenci?

Wójcik: — Mamy przydzielone jedno miejsce na chirurgii ogólnej i jest ono obsadzone, czyli kształcimy młodego chirurga. Na oddziale chorób wewnętrznych mamy 6 miejsc i żadnego chętnego. Taka sytuacja jest już od kilku lat. W medycynie ratunkowej, czyli na SOR-ze, mamy 3 miejsca rezydenckie i zatrudniamy jednego lekarza. W pediatrii mamy również 3 miejsca, a zatrudniamy jedną osobę. Na radiologii mamy dwa miejsca i oba są obsadzone.

Na ortopedii mamy 4 miejsca, a zatrudniamy dwóch lekarzy. Możemy prowadzić staże kierunkowe w położnictwie i ginekologii, gdzie mamy dwa miejsca, ale nie mamy chętnego. Poza tym zatrudniamy 9 rezydentów, którzy przyjeżdżają do nas jedynie na dyżury.

— W czym tkwi istota protestu rezydentów?

Wójcik: — Główny postulat to wzrost nakładów PKB na służbę zdrowia i tu mają rację, bo w Europie są one jednymi z najniższych. Chodzi także o to, że rezydent zarabia mało w stosunku do innych lekarzy. 

Plaziński: — Jeśli ktoś dostał się na rezydenturę i nie jest z grona specjalności deficytowych, w pierwszym roku otrzymuje 2275 zł na rękę, w drugim niecałe 2500 zł netto i taka pensja utrzymuje się już do końca rezydentury, która trwa od trzech do sześciu lat. Jeśli ktoś szkoli się ze specjalności deficytowych, to na początek otrzymuje niecałe 2600 zł w pierwszym roku. W drugim roku wzrasta to do poziomu 2776 zł.

Wójcik: — Takie pieniądze rezydenci otrzymują w przeliczeniu na jeden etat. Obejmuje on również dyżury. Przy czym rezydent, tak jak każdy inny pracownik, nie może pracować dłużej niż 13 godzin w ciągu doby.

— Co proponuje rezydentom Ministerstwo Zdrowia w kwestii wynagrodzeń?

Wójcik: — Podniesienie wynagrodzeń lekarzom, którzy rozpoczęli rezydenturę przed 2017 rokiem, do poziomu 3263-4013 zł brutto. W roku 2019 osiągnięty miałby zostać poziom 3562-4381 zł brutto, w zależności od tego, który jest to rok rezydentury i czy jest to specjalizacja deficytowa.

Natomiast dla osób, które podejmą rezydenturę po 2017 roku proponuje się wynagrodzenie w przedziale 3263-4920 zł brutto, a po roku 2019 byłoby to 3562-5581 zł brutto. Do tego dochodziłby jeszcze dodatek motywacyjny 1200 zł.

— Jak zatrudnianie rezydentów wygląda z punktu widzenia dyrekcji szpitali?

Wójcik: — Od kiedy powstał system rezydencki, zwiększyło to problemy kadrowe szpitali powiatowych. Rezydenci są "darmowym" pracownikiem, bo jego wynagrodzenie jest refundowane, więc dyrektorzy chętnie ich zatrudniają. Natomiast sami rezydenci chętnie idą tam, gdzie nie muszą daleko jeździć na staże. Gdzie więc się gromadzą? W klinikach.

Drugim problemem jest ich zatrudnianie. Rezydenci pracują na etatach, więc trzeba przestrzegać przepisów prawa pracy, choćby odnośnie liczby godzin pracy. Tutaj rodzi się problem dyżurów. Według mnie, nie jest to w pełni czas pracy, jaki wynika z kodeksu. Na dyżurze lekarz pracuje, kiedy rzeczywiście jest coś do zrobienia, kiedy opiekuje się chorym, kiedy wypełnia dokumentację. Jest też czas, żeby usiąść, odpocząć. Dlatego trzeba rozróżnić to, co jest czasem pracy, a co dyżurem medycznym.

Poza tym wybierając sobie zawód lekarza trzeba mieć świadomość, że wiążą się tym także wspomniane dyżury. Tu nie można pracować od 8 do 15.

Czytaj e-wydanie
Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Polub nas na Facebooku:

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages